Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

07.11.2013

Oriflame - Swedish Spa Oczyszczająca maseczka do twarzy. Purifying Face Mask.

Lubię maseczki i zużywam ich dużo i regularnie. Po skończeniu mojej ulubionej błotkowej maseczki z Avonu postanowiłam spróbować coś z Oriflame. Seria Swedish Spa do najtańszych w katalogu nie należy, więc i po maseczce spodziewałam się niemal cudów. No ale wyszło nie do końca tak, jakbym chciała. 

I like face masks and I use them regularly and quite a lot. After I finished my favorite mud mask from Avon I decided to try something from Oriflame. Swedish Spa line is not the cheapest in the catalog, so I was expecting almost miracles. Well, it didn't quite end up as I hoped.


Oriflame Swedish Spa oczyszczajaca maseczka do twarzy.

"Uwolnij skórę od szkodliwych toksyn. Maseczka doskonale przygotowuje cerę na przyjęcie składników odżywczych. Zawiera kompleks Hydracare+, oczyszczający malachit i glinkę białą bogatą w cenne mikroelementy i minerały"

Opakowanie: Mała, zgrabna tubka częściowo prześwitująca. Wygodne zamkniecie z klapką, pojemność 50 ml.
Konsystencja gęsta, kremowa i jakby musowa. Przy rozprowadzaniu maseczki na twarzy mam wrażenie, że nakładam gęstą bita śmietanę (pełno-tłustą przy okazji :p). Maseczka wysycha na twarzy, ale nie tak jak typowe maseczki glinkowe. Nie kruszy się, pozostaje elastyczna. Zmywanie może być jednak uciążliwe, gdyż lubi się mazać i samą woda ciężko ja do końca zmyć. Warto użyć tu gąbeczki. 


Zapach ciężki do opisania. Przypomina mi jakieś środki do czyszczenia... czy może proszek do prania, ale zapach jest jakiś pudrowy. Nie przypadł mi do gustu, ale też nie jest uciążliwy.
Działanie: Zacznę od plusów :) Maseczka dosyć dobrze oczyszcza pory, na czym zazwyczaj najbardziej mi zależy. Nie wysusza skóry twarzy, a wręcz mam wrażenie ze pozostawia ja przyjemnie nawilżoną. Buzia jest czysta i bardzo mięciutka. A teraz właściwie jeden minus, który bardzo mi przeszkadza, pomijając to, że ciężko się zmywa, bo z tym można sobie poradzić. Już po zmyciu maseczki z twarzy wyczuwalna jest taka dziwna warstwa. Jakby coś tłustego, ale tępego .. nie wiem jak to określić. Skora nie jest gładka (choć miękka) ale jakby po mydle.  Strasznie mnie to denerwuje i z tego względu maseczki nie kupię ponownie.


Oriflame Swedish Spa Puryfuing face mask.

"Detoxify and deeply cleanse your skin. Apply to clean, dry skin, avoiding eye area. Leave for up to 10 minutes, then rinse off. With detoxifying malachite and mineral rich kaolin to draw out impurities, and softening Hydracare+."



The packaging: small, cute tube made of partially see-though plastic. The cap is comfortable, capacity 50 ml.

Consistency is thick, creamy and kinda like a mousse. While applying the mask on my face it feels like a thick and very greasy whipped cream. It dries on the skin, but not as typical clay masks. It doesn't crack, but stays elastic. Rinsing is a bit of a pain in the a** as it loves to smear and water on it's own might not be enough. It is good to use one of those little sponges.
Fragrance is hard to describe. It reminds me cleaning products... or some laundry detergent, but its smells powdery. I cant say I like it, but it is not annoying.
Result: Let me start from the good things :) This mask cleanses pores pretty nicely and this is what I expect from a mask most of the time. It doesn't dry the skin, whats more I think it moisture it. Face is clean and soft. And now the one minus, beside the difficult rinsing, cause that I can handle. After I wash and dry the face I can feel a very weird residue. Feels like something greasy but dull... I dunno how to describe it. The skin is not smooth. Feels a bit like after washing with soap. This is really annoying for me and that's why I will not buy it again.


Skład/Ingredients:
Skład: Aqua, Kaolin, Olus Oil, Magnesium Aluminum Silicate, Glycerin, Cera Alba, Myristyl Myristate, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Potassium Cetyl Phosphate, Phenoxyethanol, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Xanthan Gum, Methylparaben,Propylparaben, Ethylparaben, Malachite Extract, Furcellaria Lumbricalis Extract, Citric Acid, CI 77891, CI 77007, CI 77492, CI 42090, CI 19140

8 komentarzy:

  1. Ja zazwyczaj używam maseczek w saszetkach. Tej nie mam zamiaru kupować :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś po twoich słowach nie skuszę się na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro dobrze oczyszcza pory i nie wysusza skóry to chyba się nią zainteresuje bo szukam czegos takiego własnie : ) Podoba mi sie blog wiec obserwuje: )

    Pozdrawiam, PiszącDniem : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się czy zostawić sobie tę maseczkę czy sprzedać... Po przeczytaniu tej recenzji już wiem, że ją sprzedam. Zapach tej serii również nie bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. NOMINUJE CIĘ DO LIEBSTER BLOG AWARD http://trikiikosmetyki.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-award-nominacja.html
    ZAPRASZAM DO ZABAWY!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za kosmetykami Oriflame. Wolę Avonowe, bo jest większy wybór, lepiej działają i są tańsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja ostatnio używałam tą błotną z Avonu i też się z nią polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń