Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

09.03.2013

Ziaja - Sopot Spa peeling gommage.

Uwielbiam peelingi :) Tak samo jak maseczki glinkowe. Zazwyczaj używam tych ziarnistych, dosyć intensywnych scrubow do twarzy. Ale od czasu do czasu mam ochotę spróbować czegoś nowego. Wybrałam Ziaję - bo tania, bo ładnie wygląda i bo czemu nie :p Nie mam porównania z innymi peelingami tego typu, wiec nie wiedziałam czego się spodziewać

I love face scrubs :) as much as I love clay masks. Usually I use the ones with scrubbing bits. I like them to be intensive, but from time to time I like to try something new. So I bought Ziaja - cause it's cheap, cause it looked nice and cause why not? :P I cannot compare wit any other peeling of this type so I wasn't sure what to expect.


Ziaja Sopot Spa Peeling gommage wygładzający.

Opakowanie to trochę dziwna tuba wykonana z grubego plastiku. Nie podoba mi się. Nie widać ile produktu jest w środku i nie można go porządnie wycisnąć, bo jest za sztywna. Mam nadzieje, ze nie będzie problemu z jej rozcięciem. Zamkniecie wygodne z małym otworem. Pojemność też dziwna bo 60 ml :p

Zapach za to bardzo mi się podoba. Jest lekki, świeży i bardzo przyjemny.
Konsystencja gęstej śmietany w kolorze błękitnym. Produkt jest bardzo kremowy, mazisty, jakby gumowy... nie wiem jak to określić. Ślizga się przyjemnie i dobrze rozprowadza na twarzy. 
Działanie: Masuję peelingiem oczyszczoną twarz przez chwile i zostawiam na jakieś 15 minut. Po tym czasie peeling trochę wysycha/wchłania się i strasznie się roluje. Ale wystarczy go zmoczyć  by znów był mazisty. Spłukuje się dobrze, choć pomocna może być taka gąbeczka do mycia twarzy. Buzia jest odświeżona, gładka, miękka i pory wydaja się być bardziej zwężone. Nie wysusza i nie ściąga.  
Produkt jest bardzo delikatny i myślę, ze wrażliwe, suche cery będą z niego zadowolone.
Dla mojej mieszanej cery jest chyba trochę za delikatny jak na peeling, dlatego nie wiem czy kupie ponownie. Chociaz przyjemnie się go używa :)






Ziaja Sopot Spa smoothing gommage peeling.

The packaging is a bit weird made of thick plastic. I don't like it. You cannot see how much product You have left and You cannot squeeze it properly 'cause it is very stiff. I hope it is easy to cut with scissors. The cap is good with a small hole. Capacity also strange - 60 ml :p
Fragrance is really nice and that I do like. It fresh, light and pleasant.
Consistency: it is like a very thick, light blue cream. A little bit like a creamy glue... dunno how to explain it. It spreads easily on the face. 
Result: I massage my face for a little bit and leave it on for another 15 minutes. After that time it dries a bit/absorbs and starts to roll. But just wet it a bit and its all gooey again. It rinses ok, but one of those face sponges can be handy. Face is fresh, smooth, soft and pores seems a bit smaller. Doesn't dry or stretch the skin. 
The product is very delicate and I think sensitive or dry skin types will be happy with it.
For my combined skin it is a bit too gentle for a peeling, that's why I dunno if I am gonna buy it again. Though it is very pleasant to use :)

Skład/Ingredients:



12 komentarzy:

  1. uwielbiam tę serię ziaji, jednak dany produkt jakoś mnie nie ciągnie do wypróbowania;)

    OdpowiedzUsuń
  2. szukając peelingu ziaji do swojej cery miałam duży problem. W drogeriach nie było żadnych peelingów enzymatycznych :( więc musiałam sięgnąć po serię Ziaja Pro ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ziai Pro mam ochotę na ten gruboziarnisty :)

      Usuń
  3. Uwielbiam zapach towarzyszący całej tej serii, teraz mam w szufladzie peeling do ciała z niej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym go wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam tego peelingu. A może po prostu przechodziłam obok niego obojętnie :) Jak będę w jakiejś drogerii przypatrzę się jemu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przydałby mi się taki do dekoltu...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też uwielbiam pillingi, ale obecnie stawiam na te domowe-fusy z kawy itd. Skusze się chyba jednak na jakiś sklepowy, bo jednak kawa robi trochę bałaganu i czasem wydaje mi się, że pilling przydałby się, a nie zawsze chce mi się robić kawę...:) Co do glinek-stosowałam tylko zieloną, ale moja cera pokochała ją wręcz. Od miesiąca nie mogę jej nigdzie stacjonarnie dostać i moja cera pogorszyła sie znacznie. Dzięki glince nawet przed miesiączkom miałam mniej niespodzianek, teraz znów pełwno "gości" :(

    ps. Marzę o tak długich i pięknych włosach jak Twoje...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fusy z kawy też lubię, ale tylko na ciało. Na twarz trochę się boje go nakładać. No i też nie zawsze chce mi się roić.

      Jeszcze troch im brakuje do doskonałości :)

      Usuń